Warszawskie wodoloty.


[Krzysztof, Magda, Marcin, Olaf. Zdjęcie Adama poszukiwane.]
Zaczęło się niewinnie. Słoneczko, lekkie chmurki i ciepły wiaterek towarzyszyły piątce Amokowców na starcie piątego w tym sezonie maratonu Mazovia MTB . Magda, Krzysztof, Marcin, Olaf i Adam nie spodziewali się, że natura przygotowała im niespodziankę. Po dwóch godzinach od startu rozpętało się piekło: silny wiatr, deszcz, grad i pioruny zasiały panikę w sercach rywali. Nasi wykorzystali to natychmiast i pomknęli do zalanej wodą mety. Efekt: 1250 punktów na koncie i 12 oczek do góry w klasyfikacji drużynowej. Siedzimy przyczajeni na 51 miejscu wśród 153 sklasyfikowanych drużyn i czekamy na kolejny start.

komentarze [1]

Piaseczno z napędem na 8 kół



[Marcin, Magda i Agnieszka. Autor zdjęcia: Zbigniew Kowalski]
W Piasecznie na starcie stawiło się 4 Amokowców: Magda, Agnieszka , Krzysztof i Marcin. Pozostali w panice szukają teraz zwolnień lekarskich, bo na najbliższym zebraniu trzeba się będzie wytłumaczyć z nieobecności . Trasa była bardzo szybka, ale nasi byli jeszcze szybsi. W pełnym pędzie pokonali strumienie i wpadli na metę z dorobkiem 1230 punktów! Przesunęliśmy się dzieki temu na 63. miejsce w klasyfikacji drużynowej.


[Magda, Krzysztof i Marcin. Autor zdjęcia: Zbigniew Kowalski]
Po wyścigu odbyło się spotkanie podsumowujące realizację założeń taktycznych. Wywołany pędem powietrza gdymas widoczny na twarzy Magdy oddaje z jaką prędkością minęła ona linię mety .

komentarze [0]

Super Supraśl



[Agnieszka, Olaf i Tomek.]
Tym razem wystartowało nas troje: Agnieszka, Olaf i ja. Supraśl był ciężki jak co roku, więc niespodzianki nie było. W porównaniu z zeszłym rokiem, pogoda nas wręcz rozpieszczała, a orgi oszczędziły nam kąpieli błotnych. Dystans MEGA wydłużył się w magiczny sposób z 60 do 64 km, ale najgorsze były ostatnie kilometry, na których resztki sił zostały odebrane przez pagórki. Wszyscy dojechaliśmy bezpiecznie do mety, a wraz z nami wpadło nieco zadyszane 741 punktów dla zespołu.
Tomek.

komentarze [0]

Otwock na mokro


[Olaf, Magda,Tomek, Krzysiek, Marcin, Adam, Michał, Agnieszka]

NO! Jak chcemy to potrafimy. Tym razem na starcie stawiliśmy się w 89%. Był trzon założycielski czyli Agnieszka, Magda, Olaf, Krzysztof oraz Marcin, Michał, ja i świeżo upieczony, lecz jakże cenny amokowiec Adam.
Trasa w Otwocku dała popalić naszym rowerom, które trzykrotnie moczyły się w strumyczkach. Wszyscy startowaliśmy z X sektora, więc później mogło być już tylko lepiej. I było! Z Otwocka wywieźliśmy 1205 punktów i przesunęliśmy się na 79 pozycję w klasyfikacji drużynowej. Punktowali Adam, Marcin, Krzysztof i Michał, ale blask chwały okrył wszystkich
Tomek.

komentarze [0]

Popłynęliśmy w Łodzi...

Oj niedobrze, niedobrze. Jedynym odważnym jaki pojawił się na trasie maratonu Mazovii w Łodzi był Michał (BRAWO!). Reszcie zespołu niestety zabrakło motywacji i na efekty nie trzeba było długo czekać: spadliśmy na ostatnie, 118 miejsce w klasyfikacji drużynowej Podczas ostatniego zebrania działaczy urządziliśmy samobiczowanie i solennie obiecaliśmy pojawić się w komplecie na starcie w Otwocku. Miejmy nadzieję, że nikt nie zapomni roweru
Tomek.
[Na zdjęciu: Michał. Autor zdjęcia: Łukasz Bieńkowski]

komentarze [0]

A na deser Jabłonna

Maraton w Jabłonnej był ostatnim w sezonie 2008 etapem liczonym do klasyfikacji MAZOVIA MTB. Tym razem jechało dwóch reprezentantów naszego zespołu: Krzysztof i piszący te słowa Tomek. Niestety punktowałem tylko ja, bo Krzysztof postanowił jechać tzw. "inco-blanco". Wystartował na końcu stawki i spokojnie jadąc, szlifował do perfekcji manewr wyprzedzania. Pogoda dopisała znakomicie i złota polska jesień objawiła się w pełnej krasie. Na trasie dokuczyły najbardziej dwa momenty: wał nad Wisłą zryty przez dziki (chyba wpadły w AMOK) oraz końcówka trasy, gdzie koła kleiły się do trawy jakby były posmarowane klejem.
Tym razem nasze konto powiększyło się o 285 punktów. W sumie w sezonie 2008 zdobyliśmy ich 6364, co uplasowało nas na 52 miejscu w klasyfikacji drużynowej (na 134 sklasyfikowane zespoły). Jeśli w sezonie 2009 uda się nam wykazać większym zdyscyplinowaniem w startach to ...
[Na zdjęciu: Tomek. Autor zdjęcia: Arkadiusz Urbanowicz]

komentarze [0]

Piaseczno + woda = błotko

W Piasecznie na starcie stanął tylko jeden Amokowiec. BRAWO MARCIN! Nie straszne mu były ciemne chmury, z których czasami popadał deszczyk zamieniając piaszczyste drogi w klejące ciasto błotne (tym razem MTB oznaczało Mud Terrain Bike ). Marcin dowiózł do mety bezcenne 318 punktów i 2 kg błota pomysłowo ukrytego w butach, w kieszeniach kurtki, na kasku i ramie roweru .
Tomek.

komentarze [0]

Józefów suszony.



[Tomek. Autor zdjecia: Arkadiusz Urbanowicz]
Od początku zaczęło się pechowo... Ja zapomniałem bidonu z magicznym napojem, a Marcinowi rozwaliło się siodełko i musiał wycofać się z wyścigu. Reszta zespołu realizowała taktyczne założenia i zbierała siły przed kolejnym startem Powietrze rozgrzało się do 30 stopni, pozbawiając piaseczek resztek wilgoci. Nawet drzewa nie mogąc znaleźć wody pod ziemią, wystawiły korzenie na powierzchnię. Przeczuwając rzeź na trasie, "orgi" zlitowały się nad startującymi i skróciły trasę MEGA z 53 do 38 km. Również miejscowa ludność postanowiła urozmaicić nam trasę, wystawiając na nią co tam kto miał: stare lodówki, obudowy telewizorów, wersalki, itp. Trasa była MTBowska i wymagająca. Dałem z siebie więcej niż mogłem i dotarłem do mety mocno odwodniony, przec co ległem na pół godziny na trawie, odmawiając współpracy z otoczeniem . Tym razem nasze konto powiększyło się zaledwie o 257 punktów, ale my tu jeszcze wrócimy!
Tomek.

komentarze [0]

Nidzicki roller coaster



[Olaf, Agnieszka, Marcin i Tomek. Autor zdjęć: Arkadiusz Urbanowicz]

Nidzica zdobyta! Podczas gdy reszta zespołu wylegiwała się na kanapach i oglądała zmagania Roberta Kubicy na Hungaroringu , dzielna czwórka w osobach Agnieszki, Olafa, Marcina i mnie dała z siebie wszystko na cudownej trasie Mazovia MTB w Nidzicy. Tzw. „orgi” postraszyły nas trochę zapowiadanym stopniem trudności 4, ale w rzeczywistości trasa była CUUUDOWNA! Ciężkie, długie podjazdy brukowanymi (!) ścieżkami w lesie, szaleńczo szybkie zjazdy serpentynami wśród drzew oraz cudowne widoki sprawiły, że już dziś tęsknimy za powtórzeniem tej trasy za rok. Nawet aura była po naszej stronie. Dzień przed wyścigiem rzęsisty deszcz namoczył i ubił piaszczyste ścieżki, a w dniu startu słoneczko przyglądało nam się ciekawie zza leniwie płynących białych obłoczków. 51km dystansu MEGA wzmocniło nas przed kolejnymi zawodami, więc drżyjcie konkurenci . Z Nidzicy wywieźliśmy uczciwie wykręcone 836 punktów dla naszego zespołu!
Tomek.

komentarze [0]

Mława Blues.


[Część team'u. Autor zdjecia: Arkadiusz Urbanowicz]

Mława zaliczona. Miało być 57 km, były 53 km. Nasz Team reprezentowało 5 osób: Agnieszka, Krzysiek, Marcin, ja oraz Magda, która dzielnie kibicowała nam na starcie i mecie. Udało się zdobyć 876 punktów dla drużyny. Trasa bajka. Było błotko, piaseczek, kawałki terakoty, rowerostrady, ciężkie podjazdy, szybkie zjazdy, las, kukurydza, wiatr w twarz oraz siekiera na trasie. Wszyscy szczęśliwie dotarliśmy do mety. Agnieszka dojechała bez grama błota na sobie, a mnie trzeba było ściągać z roweru, bo nie mógłem zgiąć nóg przez skurcz . Krzysiek jak zwykle zamieszał w pierwszej setce i zdobył najwięcej punktów. Po raz pierwszy w tym sezonie wsparł nas Marcin Niziórski, który bohatersko pokonał cały dystans po rocznej przerwie w startach!
Tomek.

komentarze [1]


<< 1 z 2 >>

Powered by PsNews