Otwock 2010


[Marcin i Jacek]
WOW! 1244 punkty zdobyte w jednym wyścigu! Agnieszka, Magda, Jacek i Marcin pojechali koncertowo. Tym razem trasa MEGA została poprowadzona na dystansie 44 kilometrów, więc nasi nie zdążyli się nawet porządnie rozgrzać. A tak swoją drogą, to fajnie byłoby mieć taki skład na starcie w każdym wyścigu. Oj rozleniwiliśmy się ...

komentarze [0]

Nidzica 2010


[Jacek, Jacek, Jacek !!!]
Tym razem nasze barwy reprezentował w Nidzicy najmłodszy stażem, lecz jakże zasłużony amokowiec Jacek. Całe szczęście, że jesteśmy zespołem amatorskim, bo taki transfer słono by nas kosztował . Malowniczą trasę MAZOVIA MTB w Nidzicy liczącą w tym roku 63 km, pokonał ze średnią prędkością 23,9 km/h, zdobywając 331 punktów! Taki AMOK, że SZOK normalnie! Szkoda tylko, że podobnie jak rok wcześniej, na starcie w Nidzicy stanął tylko jeden z nas.

komentarze [0]

Zgierz 2010


[Tomek, Marcin, Olaf.]
Chęć zachowania wywalczonych miejsc w sektorach pchnęła 4 amokowców na start w Zgierzu. Trzech wróciło z tarczą, jeden na tarczy. Marcin kręcił najszybciej i zgarnął najwięcej punktów dla zespołu. Tuż za nim finiszował Jacek, który zapomniał koszulki i jest przez to nie do odnalezienia na zdjęciach . Olaf przeciął linię mety jako trzeci z Amokowców powiększając nasz dorobek o 266 punktów. Czwarty, czyli ja, niestety poległ na trasie. Zerwany łańcuch i urwana łąkotka na długi czas wyeliminowały mnie z dalszych startów . Ale ja tu jeszcze wrócę...

komentarze [0]

Sezon 2010 rozpoczęty !!!

Część zespołu już rozpoczęła sezon rowerowy. Razem z Jackiem stawiliśmy się dzielnie w Karczewie na drugiej edycji zimowego cyklu maratonów Northec. Pogoda wspaniale dopisała. Kilku stopniowy mróz zapewnił twarde podłoże, a świecące słońce dodawało wigoru w walce o lepszy czas. O ile je skupiłem się na podziwianiu okoliczności przyrody to Jacek mocno naciskał na pedały i to przede wszystkim dzięki niemu zdobyliśmy 520 punktów i zajmujemy 39 (na 65) miejsce w klasyfikacji drużynowej.
Do zobaczenia 28 marca w Józefowie !!!

komentarze [3]

Finałowa Jabłonna 2009


[Marcin, Tomek, Olaf. Jacek był znów zbyt szybki dla fotografów ]
No i kolejna edycja MAZOVIA MTB za nami. Jacek, Marcin, Olaf i ja zrobiliśmy co mogliśmy, żeby jak najlepiej zakończyć ten sezon. Marcin zaliczył klasyczną glebę, zatrzymując w ten bohaterski sposób pędzący sektor 2 Zrzutka z siodła przytrafiła się też Olafowi, próbującemu wejść w zakręt techniką przeciwskrętu . Trasa mogła się podobać. Było kilka podjazdów, choć wymagający był tylko jeden. Właściwy poziom adrenaliny zapewniały zjazdy kończące się łachami piachu, w których rower tańczył walczyka i nie wiadomo było, czy uda się uniknąć spotkania z drzewem. UDAŁO SIĘ ! Nasze konto powiększyło się o 1316 punktów i sezon zakończyliśmy ostatecznie na 55 miejscu w klasyfikacji drużynowej z dorobkiem 8614 punktów. Na wykresach w Cyklopedii widać wyraźnie, że forma z roku na rok coraz lepsza, więc ....

komentarze [3]

Płaski Radom


[Olaf, Marcin, Tomek]
Po przygodach w trasie Marcin i ja dotarliśmy na miejsce chyba bardziej rozbici niż nasze fruwające rowery. Nawet banan, którym poczęstował mnie Olaf nie pomógł Na starcie dołączył do nas Jacek i we czterech ruszyliśmy na podbój trasy Mazovia MTB w Radomiu, która mówiąc szczerze nieco nas rozczarowała. Wertepy i gruz odbierały radość z jazdy i zdecydowanie za mało było tym razem jazdy pod górę . Zapowiadane 65 km zmieniło się w zapowiadane 56 km, a faktycznie wyszło 53 km. Dobrą formę udowodnił Olaf, który startując z niższego sektora objechał mnie i dotarł na metę z 5 minutową przewagą. Jacek z Marcinem finiszowali daleko w przedzie i w sumie wywieźliśmy 1317 punktów. W generalce zajmujemy 57 miejsce i z niecierpliwością czekamy na ostatni w tym sezonie punktowany wyścig w Jabłonnej.

komentarze [2]

Jedziemy do Radomia !!!

Emocje rozpoczęły się już w samochodzie. Tuż za Jankami NAGLE COŚ WALNĘŁO i przez tylną szybę ujrzeliśmy "karbona" Marcina walącego w asfalt przy prędkości 110 km/h. MASAKRA!!! Spodziewaliśmy się ujrzeć rower w kawałkach, a tymczasem obtarło się lekko siodełko oraz gripy na kierownicy. Orzekliśmy, że powodem wyrwania roweru była zbyt gruba rama karbonowego Epica, przez co uchwyt trzymał zbyt słabo. Luzik. Wsadziliśmy więc w ten uchwyt mojego Rockridera, docisnęliśmy śruby i zadowoleni ruszyliśmy dalej. Ujechaliśmy 3 kilometry i... znów COŚ WALNĘŁO. Tym razem mój aluminiowy rumak wybrał wolność i z prędkością 100 km/h popędził na spotkanie z asfaltem. I znów to samo : obtarte siodełko i gripy + urwany kabelek od licznika. Na szczęście nie przyszło nam do głowy sprawdzić jak długo utrzyma się karbon Olafa Po zapakowaniu mojego roweru do bagażnika reszta podróży minęła bez przygód.

komentarze [0]

Józefów na piątkę.


[Marcin, Olaf, Tomek, Jacek i tylko Magdy brak...]
Rozkręcamy się - czasy gdy na starcie stawał tylko jeden Amokowiec przeszły (miejmy nadzieję) do historii. Tym razem pojawiliśmy się w piątkę. Magda, Marcin, Olaf, Jacek (debiut w zespole) i ja wpięliśmy buty w zatrzaski SPD i pomknęliśmy dobrze nam znanymi duktami w malowniczym Mazowieckim Parku Krajobrazowym. Trasa poprowadzona była świetnie, choć podobno czołówka pogubiła się wśród drzew, bo "żartownisie" poprzestawiali znaki Jacek zaliczył bardzo udany debiut w AMOK TEAM zdobywając 369 punktów dla zespołu. Brawo!!! W sumie wykręciliśmy najwięcej punktów w tym sezonie, bo aż 1369. Zadowolone mordy widoczne poniżej mówią chyba same za siebie

[Jacek, Tomek, Marcin]

komentarze [1]

Mława 2009 czyli BYŁO NAS TRZECH...

W Mławie pojawiliśmy się niczym Trzej Muszkieterowie i Kawaler D'Artagnan. Trzej Muszkieterowie to oczywiście Marcin, Olaf i ja, a w roli D'Artagnana wystąpił Jacek Cichecki, który pojechał z nami w Mławie, ale jeszcze nie jako AMOKowiec Trasa mogła się podobać, miejscami było bardzo szybko, ale podobnie jak rok temu nie zabrakło górek i malowiczych leśnych duktów. Najwięcej punktów dla zespołu zdobył Marcin, ale każdy z nas dał z siebie wszystko i w sumie przelaliśmy na nasze konto imponujące 927 punktów.

komentarze [1]

Nidzica 2009


[Podejście pod Górę Łukaszewicza. Nidzica 09-08-09.]
Trasa naprawdę mogła się podobać - była szybka, malownicza, urozmaicona i bardzo pouczająca... Po pierwsze - do Nidzicy warto jest przyjechać dzień wcześniej i przenocować na polu namiotowym. Po drugie - trzeba bardzo uważać na to co podawane jest do picia na trasie maratonu - podłej jakości "isotonic" serwowany w bufecie na 40 kilometrze spowodował przymusowy postój w krzakach, podczas którego bezsilnie liczyłem mijających mnie uczestników . Po trzecie - czołówka GIGA pokazała, że pod górę Łukaszewicza można podjechać, choć wydaje się to niezgodne z prawem grawitacji. Dorobek po Nidzicy : +277 punktów i 74 miejsce w klasyfikacji drużynowej. A gdyby tak pojechało nas więcej...

komentarze [1]


<< 1 z 3 >>

Powered by PsNews